Hotel Farie w Farynach
Są takie miejsca, które trafiają się trochę przypadkiem, a potem zostają w głowie na długo. Tak właśnie było u mnie z Hotel Farie w Farynach. Położony w małej, spokojnej wsi na Mazurach, otoczony lasami i polami, od pierwszych chwil daje poczucie, że można tu po prostu… zwolnić.
Przyjechałam tam w ramach współpracy, żeby pokazać to miejsce dalej, ale szczerze — dawno nie byłam gdzieś, gdzie tak łatwo się wyciszyć.
Dom jest naprawdę duży — taki, w którym spokojnie zmieści się większa ekipa (nawet do 20 osób), a jednocześnie każdy ma swoją przestrzeń. To nie jest typowy hotelowy klimat. Bardziej jak dobrze zaprojektowany dom, w którym każdy pokój ma swój własny charakter. Jedne są inspirowane Bali, inne bardziej rustykalne, wszystkie dopracowane i przytulne. I co ważne — każdy pokój ma swoją łazienkę, więc nie ma tej „walki o poranek”, jeśli jedziecie większą grupą.

Najbardziej lubię miejsca, w których nic nie trzeba — i tutaj dokładnie tak jest. Rano kawa gdzieś na zewnątrz, cisza, natura. W ciągu dnia można wsiąść na rower i pojechać przed siebie, bez planu. A potem wrócić i wskoczyć do basenu albo posiedzieć w jacuzzi. Jest też sauna i siłownia, więc każdy znajdzie coś dla siebie — niezależnie od tego, czy chce się totalnie zrelaksować, czy jednak trochę poruszać.

Wieczory mają tam swój klimat. Ognisko, grill, rozmowy, które ciągną się godzinami. Zero pośpiechu. Jeśli zrobi się chłodniej, w środku czeka „koza”, która dodaje temu miejscu jeszcze więcej przytulności. Taki trochę slow life w praktyce.
Jest też w pełni wyposażona kuchnia, więc można gotować samemu, ale powiem wprost — warto skorzystać z opcji zamówienia jedzenia na miejscu. Było naprawdę bardzo dobre i pięknie podane. Tak, że aż chce się usiąść dłużej przy stole.
Najbardziej zapamiętam jednak to uczucie spokoju. Bez hałasu, bez presji, bez planu. Po prostu dobre miejsce, żeby pobyć — ze sobą albo z ludźmi, z którymi lubisz spędzać czas.
Jeśli szukacie miejsca na Mazurach na wspólny wyjazd — czy to ze znajomymi, na wieczór panieński, czy po prostu kilka dni offline — to zdecydowanie warto wziąć pod uwagę Hotel Farie w Farynach. To jedno z tych miejsc, do których chce się wracać.



