• Takie małe dziecko i już chcecie go zabierać w podróż samolotem?!”,
  • „To nieodpowiedzialne!”,
  • „Dopiero co się urodziło!”,
  • „Będzie płakać!”.

      Zdarzało nam się usłyszeć takie słowa… Czy niemowlę w samolocie to dobry pomysł?

     Stąd pomysł, by opowiedzieć Wam o podróżnych perypetiach, które spotykają rodziców małych dzieci. Taka wiedza  z pewnością ułatwi nie jedną wyprawę. Zacznę od informacji, że pracownicy linii lotniczych naprawdę dwoją się i troją, by ułatwić rodzinie podróż i zachęcić do podejmowania podniebnych wyzwań. Mam nadzieję, że informacje, którą poniżej przekażę, ośmielą Was na tyle, byście uwierzyli, że latanie samolotem z dzieckiem wcale nie jest straszne. 🙂

     Zacznę od tego, że według europejskich przewoźników, niemowlę to dziecko poniżej 2 roku życia. Podróżować można z nim praktycznie od urodzenia. Niektóre linie wymagają jednak, by dziecko w chwili rozpoczęcia podniebnej przygody miało minimum 1-2 tygodnie (Ryannair: 7 dni, EasyJet: 15 dni).

DOKUMENTY

     Na terenie Unii Europejskiej wymagany jest dokument potwierdzający tożsamość dziecka – dowód osobisty. Natomiast, gdy chcemy opuścić Unię i wyruszyć gdzieś dalej, potrzebny jest paszport. W sytuacji, gdy podróżujemy samolotem po kraju, wystarczy nam tylko akt urodzenia dziecka.

BILET

     Wiele osób nie wie, że dzieci do lat dwóch w większości linii lotniczych na trasach międzynarodowych i krajowych latają za darmo lub z 90% zniżką. Nie oznacza to jednak, że mamy dla dziecka dodatkowe miejsce siedzące. Maluch  siedzi na kolanach rodzica. Na szczęście często się zdarza, że samolot nie jest pełny i można przesiąść się w takie miejsce, by niemowlę miało także fotel dla siebie. WAŻNE: nawet w sytuacji, gdy bilet jest darmowy, trzeba mimo wszystko go „kupić”. Nie można pominąć tego nawet, jeśli nie płacimy. Pracownicy obsługujący lot muszą wiedzieć ile mają mieć pasażerów, także tych małych. Dzięki temu wiedzą także ile zapakować dodatkowych pasów bezpieczeństwa, jedzenia i innych akcesoriów.

     Niestety, odmienną politykę stosują niektóre tanie linie lotnicze. Zamiast darmowych biletów lub biletów z dużą zniżką, wprowadziły „opłaty za przewóz niemowlęcia”. Przykładowo linia EasyJet pobiera opłatę w wysokości 110 złotych, natomiast Ryanair 95 złotych. Warto jednak na bieżąco sprawdzać, bo może to się w każdej chwili zmienić.

BAGAŻ

    Większość linii lotniczych uznaje dodatkowy bagaż na nazwisko dziecka, mimo, że ma darmowy bilet. Z doświadczenia wiem, że pracownicy linii lotniczych przymykają oko na ilość bagażu podręcznego, jeśli podróżujemy z dziećmi. ZAWSZE mieliśmy o wiele więcej tego bagażu niż było to dopuszczalne (misie, poduszki, plecaczek dziecka, kocyki itd.) i nigdy nie robili nam problemu. Szczęście? 🙂

     Jeśli chodzi o sam bagaż podręczny, rodzice często mają wątpliwości, co mogą ze sobą zabrać. Proponuję zawsze zajrzeć na stronę przewoźnika. Tam znajduje się lista rzeczy, które mogą lub nie mogą się znaleźć w bagażu podręcznym.

ŁÓŻECZKO

     Jak już kupimy bilety, możemy zamówić na dłuższych trasach w szerokokadłubowych samolotach łóżeczko (bassinet). Wiąże się to, niestety, z dodatkowym kosztem, czyli wykupieniem miejsca, gdzie są montowane łóżka. Wtedy ma się pewność, że będziemy mieć dostęp do niego. Ale mam dla Was też dobrą wiadomość. 🙂 Zazwyczaj miejsca są losowo dobierane i na odprawie można poprosić o miejsce przy ściance działowej, ewentualnie w samolocie można poprosić pasażera o zamianę miejsc. Za każdym razem mi się udawało (do tej pory prosiłam 4 razy), więc myślę, że warto zaryzykować. Łóżeczko to bardzo duże ułatwienie: dziecko ma wygodnie, może pospać, rodzice także (więcej miejsca na nogi). Jest to idealne rozwiązanie na dłuższych trasach, głównie nocnych.

UWAGA!

     W zależności od linii, w trakcie turbulencji załoga wymaga, by brać niemowlę w samolocie na kolana i zapinać dodatkowymi pasami, które są ZAWSZE dawane (jak nie dają, to powinniście się tego domagać). Niektóre linie nie wymagają brania dziecka na kolana, jeśli malec śpi w łóżeczku i są tam zamontowane pasy. Wtedy wystarczy je zapiąć, bez potrzeby budzenia dziecka.

     Przy zamówieniu łóżeczka trzeba także zwrócić uwagę na ograniczenia w danej linii lotniczej jeśli chodzi o wysokość oraz wagę dziecka – zwykle do 9 – 11 kg.

WÓZEK/SPACERÓWKA

     Następna kwestia do omówienia to wózek/spacerówka. W większości linii jest możliwość oddania wózka tuż przed samym wejściem na pokład samolotu, tak więc nie musimy „targać” ze sobą całego bagażu i jeszcze dziecka na rękach. Raz zdarzyło mi się, że oddałam wózek przy odprawie, ale tylko dlatego, że było bardzo blisko do wejścia na pokład samolotu. Należy pamiętać, by opróżnić wszystkie schowki w wózku. Nie mogą być tam zamontowane (i schowane) żadne akcesoria typu parasolka, uchwyt na kubek, wkład do gondoli, kocyk. Raz nie pomyślałam o tym i musiałam brać do samolotu oprócz bagaży, toboły koców (była zima), folii przeciwdeszczowej, itd.

UWAGA!
  • Jeśli oddajesz wózek przy odprawie, warto zapakować go w jakąś folię. Nie będę komentować, w jakim stanie raz było mi dane odebrać pojazd dla malucha.
  • W większości linii lotniczych, można brać dla dziecka bez dodatkowej opłaty dwa przedmioty dla dziecka, tj. nosidełko do przewożenia samochodem, wózek, czy łóżeczko turystyczne. Łóżeczko lub nosidełko oddajemy wraz z bagażem głównym przy odprawie, natomiast wózek (możemy, ale nie musimy) przy wejściu na pokład.

PIERWSZEŃSTWO

     Kolejnym istotnym „prawem” rodzica małych dzieci jest pierwszeństwo przy wejściu na pokład samolotu. Nie trzeba stać w kolejkach i rozpychać się przy pakowaniu bagażu podręcznego do schowków. Pierwszeństwo w kolejkach obowiązuje nie tylko przy wejściu na pokład, ale także przy odprawach.

POSIŁKI

     Ważnym elementem długiej podróży są posiłki dziecka w samolocie. Przy niemowlęciu, które karmimy piersią nie ma żadnego problemu. Natomiast przy karmieniu mlekiem modyfikowanym lub stałymi posiłkami zaczynają się już „schody”, które oczywiście nie są nie do pokonania. 🙂 Jeśli karmimy mlekiem modyfikowanym, wystarczy poprosić stewardessę o podgrzanie, czy zalanie wodą w odpowiedniej temperaturze. Stałe pokarmy także można podgrzać dzięki uprzejmości obsługi. Na dłuższych trasach, gdzie są podawane posiłki, można wcześniej zamówić (przy odprawie) posiłek dla dzieci, który składa się między innymi ze „słoiczkowych” potraw typu: Gerber, Bobovita itp. Zwróćcie uwagę na to, gdyż raz zamówiłam dla 6-letniej córki zestaw dla dzieci (myśląc, że to będzie posiłek dostosowany do jej wieku, czyli łagodniejszy smak, mniejsza porcja, atrakcyjniejszy wygląd) i jakie było moje zdziwienie gdy dostała papkę. Od razu interweniowałam i zamieniłam na „normalny” posiłek. Podsumowując, dziecko/niemowlę w samolocie głodne nie będzie. 😉

UPOMINKI

    Na dłuższych trasach (choć zdarza się, że też na tych krótkich), dzieci dostają drobne upominki, na przykład maskotki, puzzle, kredki, kolorowanki. Jest to bardzo miłe i dziecko ma przez jakiś czas zajęcie, a my – rodzice trochę oddechu. 🙂

     Lot z niemowlęciem lub z małym dzieckiem jak widzicie, wcale nie musi być straszny. Personel lotniczy robi wszystko, by lot był jak najbardziej komfortowy. Obawy rodziców wiążą się zwykle z braku znajomości praw, jakie przysługują im przed i w czasie lotu. W naszej ocenie, loty z niemowlęciem są najwygodniejsze, a długie loty najlepsze (podczas krótkich lotów dziecko nie ma szansy dobrze zasnąć i ciężko wtedy jest je opanować).

Mam nadzieję, że udało mi się choć trochę rozwiać Wasze obawy?

Dajcie znać jakie macie doświadczenia związane z lotem?

Pozdrawiam!

Ewa

 

3 komentarze to “Niemowlę w samolocie”

You can leave a reply or Trackback this post.
  1. Karolina / Nasze Bąbelkowo - Maj 29, 2017 Odpowiedz

    Nigdy jeszcze nie podróżowaliśmy z dzieckiem samolotem – ale dobrze wiedzieć, co może się przydać . Niewykluczone, że kiedyś i my wybierzemy ten środek transportu 🙂

  2. Agafia - Maj 29, 2017 Odpowiedz

    My z naszym roczniakiem też jeszcze nie podróżowaliśmy samolotem. Miałam nadzieję, że polecimy gdzieś w te wakacje, ale plany nam się trochę pozmieniały, więc pewnie dopiero za jakiś czas. Za to samochodową wycieczkę na drugi koniec Polski mamy za sobą i było świetnie. Choć też usłyszeliśmy – 5 miesięcy, a Wy chcecie dziecko ciągnąc na drugi koniec Polski? Zwariowaliście, w góry? Tyle czasu z dzieckiem w samochodzie? Itd itp.

    • Zalatana Rodzinka - Czerwiec 1, 2017 Odpowiedz

      Ah… nikomu nie dogodzimy! Lepiej nie patrzeć na innych i robić swoje. I super, że to zrobiliście, wcale nie było jednak źle! Teraz czas ruszyć dalej. 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published.