Floryda była naszym ostatnim przystankiem w podróży po Amerykach. Wcześniej zwiedzaliśmy Kubę i Meksyk. W Miami wylądowaliśmy 29 stycznia i zostaliśmy tam 5 dni. W odróżnieniu od meksykańskiej części naszych wojaży, Florydę postanowiliśmy zwiedzić w stylu japońskim – intensywnie.

Tak więc spieszę z przydatnymi informacjami – czyli nasz amerykański step by step i złotówka po złotówce.

AUTO

            Samochód wypożyczyliśmy na lotnisku, oczywiście rezerwując go wcześniej w Polsce. Podróżowaliśmy w licznym składzie, więc tak jak w Meksyku wypożyczyliśmy mały autobus czyli 12-osobowego vana (Ford E350) . Ten luksus kosztował nas około 250 złotych od osoby za 5 dni, oczywiście plus benzyna. Przy wypożyczeniu potrzebna jest karta kredytowa, która jest blokowana na określoną kwotę. Po oddaniu samochodu bez uszkodzeń, pieniądze są odblokowywane.

NOCLEG

            Nocleg zarezerwowaliśmy w samym Miami. Był to apartament w kompleksie o nazwie The Promenade at Doral Apartment, położony blisko centrum. W apartamencie były 3 duże pokoje, dwie łazienki, kuchnia (niestety bez żadnych naczyń) oraz duży pokój dzienny. Tuż obok apartamentowca był otwarty basen.

Koszt to 370 złotych od osoby za 5 dni.

ZWIEDZANIE

Pierwszy dzień

            Jednym z obowiązkowych punktów do zwiedzania jest Farma Everglades, czyli farma aligatorów, w Homestead. Znajduje się ona na największym obszarze subtropikalnym w Stanach Zjednoczonych i  w tym miejscu jest też największy las namorzynowy na półkuli północnej. Tak więc z wielką ochotą ruszyliśmy do ponoć najstarszej farmy aligatorów.

aligatory

mapa aligator farm

            Bilety kosztują od osoby dorosłej 19.50$, a od dziecka 14.50$. My jednak znaleźliśmy tańsze bilety na amerykańskim gruponie z 60% zniżką. Na farmie można spędzić nawet pół dnia. Spacerując po rozległym terenie, niejednokrotnie zobaczymy zarówno małe aligatorki, jak i wielkie gady.

farma aligatorów

farm aligator

małe aligatory

            Pierwszymi atrakcjami na jakie trafiliśmy były pokazy – tzw. alligator show i snake show, na których prowadzący wraz z asystentem opowiadali o życiu tych gadów oraz prezentowali indiańskie metody ich poskramiania. Później mieliśmy przyjemność podejść bliżej i zrobić pamiątkowe zdjęcia.

poskramianie aligatora

mały aligator

            Po pokazach mieliśmy kolejną atrakcję – rejs airboatem po evergladzkich mokradłach. Trzeba tu być przygotowanym na to, że wyjdziemy z tej przejażdżki trochę mokrzy. Warto mieć zapasowe ubrania i wodoodporny sprzęt do robienia zdjęć. Początkowo rejs jest bardzo spokojny, można podziwiać pływające i wylegujące się aligatory, oraz piękny krajobraz. Później na otwartej przestrzeni, łódź zaczyna przyspieszać i ostro skręcać zapewniając niesamowite wrażenia. Czuliśmy się jednak bezpieczni, ponieważ organizatorzy ubrali wszystkich w kapoki  oraz słuchawki wyciszające, gdyż napęd łodzi był bardzo głośny.

airboat

aligator na wolności

            Po ochłonięciu skierowaliśmy się do miejsca gdzie karmiono  olbrzymie aligatory kawałkami mięsa. Ilość tych zwierząt w jednym miejscu robiła wielkie wrażenie. Po obejrzeniu uczty gadów poszliśmy oznakowaną drogą do parku. Ważne, by się nie zapuszczać nigdzie samemu, bo wkoło czyhają głodne węże, aligatory. Czekał już tam autobus  i  przesympatyczna pani przewodniczka, która zapraszała na, tym razem, „suchą” wycieczkę po parku Everglades. Przejazd był w ramach biletu.

park everglades

Link do tego miejsca: TU

Godziny otwarcia: 9-17.30

Adres: 40351 SW 192 Avenue, Homestead, FL 33034

Drugi dzień

            Tego dnia postanowiliśmy pojechać do kolejnego, bardzo ważnego miejsca w tym stanie – Key West. Co to za miejsce? Przez wielu Amerykanów, to miejsce jest uważane za tradycyjne karaibskie miasteczko o specyficznej kulturze. Jest ono najbardziej wysuniętym na południe punktem w USA i w całej Ameryce Północnej. Jeszcze jedna ciekawostka! Z tego miejsca, a dokładniej od „Southernmost Point” na ulicy Whitehead Street na Kubę jest raptem 140 km – oczywiście przez ocean. Przy dobrej widoczności, można byłoby zobaczyć zarysy tej wyspy.

droga do key west

key west

key west

główny punkt w key west

            W Key West jest jeszcze jedna atrakcja – dom Ernesta Hemingwaya. W tym miejscu napisał parę książek, m.in. „Mieć i nie mieć” oraz „Komu bije dzwon”. Jego dom jest mocno oblegany, więc musicie liczyć się z dużą ilością zwiedzających to miejsce  turystów.

            Plaża w Key West nas nie zachwyciła. Raczej zniechęca do kąpieli, ale chętnie się tam przespacerowaliśmy.

plaża w key west

Oficjalna strona Key West: TU

Trzeci dzień

            Trzeciego dnia postanowiliśmy zwiedzić miasto Miami i słynne Miami Beach. 😉 Miasto… ciężko o nim coś napisać. Jest ładne, zadbane i tyle. Nie zrobiło na nas wielkiego wrażenia. Wysokie wieżowce, nowoczesne budynki i wiele restauracji z zawyżonymi cenami. Natomiast plaża jest szeroka, z fajnym piaskiem oraz ze słynnymi z filmów budkami ratowników. Było dużo ludzi, ale nie na tyle, by był ścisk tak jak nad Bałtykiem. Była duża przestrzeń na zabawy z piłką, więc wykorzystaliśmy to na grę, z czego cieszyła się najbardziej nasza córka, tak więc nie było źle! Ponadto, plaża na pewno spodoba się mężczyznom, gdyż zgrabne kobiety bez stanika, czy w skąpych stringach są tu normą.

droga do miami beach

miami city

miami

miami beach

budka ratownicza miami

Czwarty dzień

Ten dzień postanowiliśmy poświęcić na zwiedzanie NASA i Universal Studios.

            Centrum kosmiczne NASA jest jedną z największych atrakcji turystycznych na Florydzie. To właśnie stąd startują wszystkie statki kosmiczne. Miejsce robi wielkie wrażenie. Na zwiedzanie trzeba poświęcić około 6-8 godzin.

nasa

nasa

Główna strona NASA: TU

Adres: State Road 405, Floryda, USA

            Później pojechaliśmy do Orlando, gdzie spędziliśmy trochę czasu w Universal Studios. Zabawa świetna, jakbyśmy przenieśli się do innego świata, świata postaci z bajek. Miejsce pełne sklepów z pamiątkami, restauracji, domów jak z filmowych scenografii, z  atrakcjami dla dzieci i dorosłych. Miejsce magiczne, bardzo je polecamy!

droga do orlando

universal floryda

universal

universal floryda

Adres: 6000 Universal Blvd, Orlando, FL 32819, USA

Link: TU

Piąty dzień

            Ostatni dzień poświęciliśmy na ponowne zwiedzanie miasta Miami, zakup pamiątek oraz dopakowywanie rzeczy przed powrotem do Polski.

amerykanski autobus

SŁUŻBA ZDROWIA

            Niestety, na Florydzie musieliśmy skorzystać z pomocy lekarskiej. Córka przez chłody na Kubie przeziębiła się i miała mocny kaszel. Kupiony na Kubie lek nic nie pomógł, dlatego postanowiliśmy nie czekać na powrót do Polski i skorzystać z pomocy na miejscu.

            Trafiliśmy do szpitala dziecięcego, który od progu zrobił na nas bardzo dobre wrażenie. Samo wejście to jak Disneyland Park. Aż napatrzyć się nie mogliśmy. Trudno było uwierzyć, że jesteśmy w szpitalu. W recepcji byliśmy bardzo szybko obsłużeni, personel był bardzo pomocny i szybko przeprowadził procedury, by przyjąć Maję na badanie.

szpital miami

szpital w miami

Polska służba zdrowia mogłaby tu przyjechać i brać z nich przykład.

            Same badanie przeprowadzała lekarka o… polskich korzeniach. Nie mówiła po polsku, ale opowiadała, że jej rodzice co roku odwiedzają rodzinną Łódź. Okazało się, że córka miała atak astmy, która, niestety, ujawniła się  na wyjeździe. Dostaliśmy wszystkie leki i inhalator, które miały nam wystarczyć do powrotu. Na koniec, Maja dostała prezent – zabawkę, za to, że była bardzo dzielna. Bardzo to miły akcent na pożegnanie. Wszyscy byli bardzo sympatyczni, interesowali się nie tylko zdrowiem córki, ale także naszym komfortem, naprawdę czuliśmy się tam mocno zaopiekowani.

szpital w miami

PODSUMOWANIE

            Kiedy myślimy o tym miejscu, pierwsze co nam przychodzi do głowy to ludzie. Są oni tutaj tacy radośni, kontaktowi, uśmiechnięci, serdeczni i pomocni. Potrafią się zatrzymać, zagadać do nas tak po prostu. Nie zostawią nikogo w potrzebie w sytuacji, kiedy potrzebna jest pomoc. Moglibyśmy bez końca o nich pisać… Floryda i jej mieszkańcy wywarli na nas bardzo fajne wrażenie –  i jak powiedział John Green w książce „Papierowe miasta”: …to ludzie tworzą miejsca, a miejsce tworzy ludzi. Dlatego właśnie ze względu na ludzi mamy ochotę ponownie powrócić do Stanów. Jesteśmy pewni, że szybko to nastąpi.

5 komentarzy to “USA – Floryda 2016”

You can leave a reply or Trackback this post.
  1. Roksana - Styczeń 28, 2018 Odpowiedz

    Piękne kolory. Nie znałam tej farmy aligatorów. Super sprawa. Muszę dopisać do listy 🙂

  2. Maria - Luty 1, 2018 Odpowiedz

    Piękne zdjęcia i zachęcający do odwiedzenia opis. Jeszcze tam nie byłam, a mam całkiem niedaleko, będzie na co czekać. Pozdrawiam serdecznie.

  3. Maria - Luty 1, 2018 Odpowiedz

    Mam niedaleko, więc tym bardziej nabrałam ochoty, żeby tam wrócić. Piękne zdjęcia, zachęcający opis. Cudna wyprawa.

  4. Anne 18 - Luty 4, 2018 Odpowiedz

    Fajnie przeczytać tak o0bszerną i dobrą relację. No i te zdjęcia. Super.

  5. Aleksandra Załęska - Luty 4, 2018 Odpowiedz

    Wow ten aligator i snake show muszą zapierac dech w piersiach! Super przygoda!

Leave a Reply

Your email address will not be published.