Po zakupie biletów lotniczych oraz wybraniu noclegu nadeszła kolej na przemyślenia jak się przemieszczać po wyspie. Dominikana ma bardzo dużo do zaoferowania, więc nie ma nawet takiej opcji, by pozostać w jednym miejscu. My objechaliśmy wyspę dookoła jednak zdecydowaliśmy się na komunikację publiczną o czym napiszemy w oddzielnym artykule. Jeżeli chodzi o wypożyczenie samochodu to zdecydowanie do tego zachęcamy, zwłaszcza jeśli wybieracie się w większej grupie, np. w 4 osoby (wtedy koszta są najniższe). Ostatnio na Dominikanie był nasz dobry kolega, który podzielił się wieloma praktycznymi informacjami na temat wypożyczenia samochodu.

Zachęcamy do lektury! Dzięki MATI!

   Z racji dosyć krótkiego pobytu na Dominikanie (7 dni), dosyć napiętego kalendarza (podróż przez pół wyspy) oraz zapewnień znajomej rezydentki, iż wbrew obiegowym opiniom, krążącym po polskim internecie, nie ma się czego bać, postanowiliśmy na 5 dni wynająć samochód. Rezerwowany przed wyjazdem, przez serwis Rentalcars.com, wypożyczalnia Thrifty – miała być Kia Picanto, 600 pln za całość + 200 USD kaucji zwrotnej, ubezpieczenie bez szyb i opon – uznaliśmy, że dzieląc to na 4 osoby wyjdzie nam minimalnie drożej, niż przejazdy transportem zbiorowym, a z pewnością będzie szybciej.

    Auto zarezerwowaliśmy do odbioru na lotnisku w Punta Canie (siedziba wypożyczalni jest jakieś 400 metrów od wyjścia z „przylotów”, dojście dosyć dobrze oznaczone), gdyż stamtąd mieliśmy wylot do Polski. Wcześniej kilka dni przebywaliśmy w Bavaro i orientowaliśmy się w cenach u miejscowych wypożyczalni – wychodziło podobnie.

    „Ja wiem, że wy przyjechaliście z Europy –tam rezerwujesz przez internet, płacisz, przyjeżdżasz, auto na was czeka gotowe, tylko wziąć kluczyki i jechać….ale tu jest Dominikana, tu nic tak nie funkcjonuje”  – to zdanie zasłyszane podczas odbioru samochodu najlepiej relacjonuje co spotkało nas podczas próby odbioru naszej Picanto :).

    Okazało się, że oficjalnie ktoś nie oddał auta na czas, no i musimy czekać, bo innego małego auta z tej kategorii nie ma. Ile czasu czekać? Nie wiem, może 2 h, może 5 h, a może wcale dzisiaj nie przyjedzie. Oczywiście jest na to rozwiązanie. Mamy inne auto, dostępne od ręki, Suzuki SX4-cross , ale będzie potrzebny upgrade. Czyli wiadomo kasa. Do tej pory nie wiem czy to jest zwykły patent jak ciągnąć kasę od białego turysty, ale w skrócie: po prawie 2h negocjacji, rozmowach w aucie „po cichu, żeby szefowie nie słyszeli”, ze 170 usd za upgrade, utargowaliśmy 106 USD i 300 USD kaucji + dorzucone full ubezpieczenie i drugi kierowca w pakiecie. Finalnie udało się wypożyczyć nawet na debetówkę (ale szef będzie zły 🙂 ).

auto dominikana

    Po przebojach w Punta Canie udaliśmy się bezpośrednio do Las Terrenas na półwyspie Samana. Autostrady na Dominikanie są po prostu świetne. Stan dróg bardzo dobry, mały ruch, obowiązuje ograniczenie do 80 km/h i było po drodze widocznych wiele radiowozów, czyhających na okazję dorobku do kieszeni, więc polecam przestrzegać. Nam udało się przejechać bez jakiejkolwiek kontroli. Autostrady mają jeden minus – są jak na Dominikanę dosyć drogie. Za przejazd w jedną stronę  do Las Terrenas wychodzi 30 USD, płatne na bramkach.

    Autostrady to europejski poziom i polecam gorąco trasę do Las Terrenas, ze wspaniałymi widokami podczas przejazdu przez Parque Nacional Los Haitises, ale drogi lokalne to już inna bajka. Przez moment zjechaliśmy z autostrady w połowie drogi między Punta Cana, a Santo Domingo i tam już było średnio. Wąsko i co chwila dziura w której można urwać koło. Ruch większy i do tego zdezelowanymi pojazdami bez świateł (wspominałem już, że Dominikańczycy nie wiedzą co to kierunkowskazy?!).  Plus tego zjazdu był taki, iż dało się zobaczyć prawdziwe oblicze wyspy. Prowincja jest po prostu bardzo biedna. Mijaliśmy wioski zbudowane z blachy falistej i przy podejrzliwych spojrzeniach miejscowych młodzieniaszków, szybko wróciliśmy na autostradę.

    Dotarliśmy bez żadnych problemów do Las Terrenas, jeszcze raz powtórzę, widoki po drodze magiczne. Tu jeśli chodzi o samochód – specyfika miasta trochę dała nam się we znaki. Małe wąskie, jednokierunkowe uliczki i wszędzie motorki lub skuterki. Tysiące motorków i skuterków. Ruch uliczny mocno specyficzny opierający się na zasadzie: jadę to jadę, jakoś przejadę. Ostrożność mocno wskazana.

   Ogólnie auto bardzo się na przydało w Las Terrenas, bo mogliśmy podjeżdżać na piękne plaże, które są trochę oddalone od tej miejscowości, jak i dostać się do wodospadu El Limon.

    Cena benzyny za litr oscyluje w okolicach 3,5 pln (co ciekawe na Dominikanie są różne systemy jednostkowe – prędkość mierzona jest w km/h, ale benzynę na stacji sprzedają w galonach). Jeszcze jedna ciekawostka odnośnie stacji benzynowych – wewnątrz, człowiek nie uświadczy żadnych cen. Batoniki, woda, napoje, kanapki – wszystko bezcenne. Dopiero przy kasie okazuje się co ile kosztuje i nie dziwne, gdyż ceny przyprawiają o zawrót głowy.

    Zdanie auta bezproblemowe, podwożą do terminalu. Pozostało czekać na zwrot kaucji – wyszło około tygodnia, oddali całość: ufff. Wnioski: ogólnie gdyby nie przygoda podczas wynajmu, podczas której to zostaliśmy zmuszeni zapłacić za auto więcej niż przewidywaliśmy, możemy śmiało polecić wypożyczanie auta na Dominikanie. Stan autostrad bardzo dobry, benzyna tania, można śmigać. Tylko trzeba mieć oczy dookoła głowy, bo na Dominikanie „jeżdżą jak chcą” i ta fraza całkowicie wyczerpuje temat organizacji ruchu ulicznego w tym kraju.

Koszty wynajmu auta trasa Punta Cana – Las Terrenas:

  • 600 pln z karty za auto + 106 usd upgrade(część karta + gotówka) + 300 usd kaucji zwrotnej
  • 60 usd autostrady
  • 35 usd benzyna

MATI

Leave a Reply

Your email address will not be published.