Po wizycie w Manufakturze Czekolady, Maja nabrała przekonania, że to co zrobi samodzielnie najlepiej smakuje. Co raz zaglądała do kuchni z propozycją – „czy mogę to robić?”, a produkcja domowych ciasteczek stała się jej wyłączną specjalnością. Te niezbyt częste do tej pory kuchenne zainteresowania rozkwitły niczym wiosenne kwiaty, a tu przecież za oknem cudowna jesień. Takich okoliczności nie sposób zlekceważyć. W słoneczny dzień wybrałyśmy się na długi spacer ozdobiony cudownymi kolorami spadających liści, którego finałem była wizyta w wyszukanej przeze minie małej fabryce słodkości. Chciałam w ten sposób zaspokoić Majusiną ciekawość świata i jej nieukrywane łaknienie nowych doznań smakowych. Wybór okazał się niezwykle trafny, a zaskoczenie córki ogromne. Nie spodziewała się, że samodzielnie można zrobić tak wyszukane smakołyki.

Jak było? O tym przeczytacie niżej.

Gdzie szukać?

     Manufakturę Cukierków znalazłam przy ulicy Tamka 49 (wejście od ul. Ordynackiej) w samym centrum Warszawy. Jest to połączenie sklepu, gdzie można kupić gotowe słodkie wyroby oraz warsztatu, gdzie organizowane są pokazy, na które właśnie się wybrałyśmy. Dodatkowy sklep znajduje się także przy ulicy Nowy Świat, jednak nie organizują tam warsztatów. Należy wspomnieć, że takie miejsce jest także w Toruniu, więc smakosze z kopernikowskiego grodu nie są skazani wyłącznie na pierniki.

manufaktura cukierków

sklep cukierków

Warsztaty – czyli cuda na patyku

     W chwili, kiedy zapukałyśmy do manufaktury nie było innych łasuchów, pozwoliło to przemiłej pani zająć się tylko nami. Usłyszałyśmy całą cukierkową historię z jej technologicznymi zawiłościami, a potem zaczęła się zabawa. Maja wybrała wzór lizaka, który chciała wykonać. W wachlarzu propozycji były między innymi: kwiat, kółko, serce, kot, ślimak. Wybór padł na ostatni wzór – ślimaka. Zostałyśmy zaproszone do wydzielonej części warsztatowej, gdzie była długa oszklona, granitowa lada, na której wyrabiane są słodycze. Dodatkowo na ścianie za ladą przymocowane były ekrany, na których można było zobaczyć proces tworzenia pokazany od góry. Świetny pomysł szczególnie dla małych dzieci, które nie wszystko mogą zaobserwować. Po przygotowaniu przez cukierników wszystkich składników rozpoczęły się warsztaty.

manufaktura cukierków w warszawie

     Pani, która nami się zajęła, przy okazji rozgrzewania karmelu (ze względu na wysoką temperaturę surowca dzieci są wyłączone z tych czynności) i jego wylewania na granitowy blat, malowniczo opowiadała o składnikach używanych w produkcji. Potem nastąpił proces nadawania słodyczom barwy i charakterystycznego smaku. I w tym miejscu nastąpiła bardzo ożywiona interakcja pomiędzy Mają i prowadzącymi pokaz cukiernikami. Córka dowiedziała się nie tylko o czynnościach koniecznych do uzyskania właściwego efektu. Wielkim odkryciem były produkty używane do barwienia. Nie przypuszczała, że na przykład czerwony kolor lizaka jest zasługą buraczanego soku. Ale najbardziej interesujący i widowiskowy było dla niej pokaz rozciągania cukrowej masy na haku. Celem takiego zabiegu jest napowietrzanie masy. Dzięki temu karmel zmieniał kolor z żółtawego na śnieżnobiały.

warsztaty w manufakturze cukierków

     Po części pokazowej pani prowadząca zaprosiła Maję za ladę, aby uformowała z ciepłego kolorowego karmelu kształt wybranego na początku wzoru – ślimaka. Po stworzeniu swojego dzieła nabiła ślimakowego lizaka na patyk i położyła na tacce przy wiatraku. Jak wyjaśniła nasza opiekunka, głównym celem takich działań jest ostudzenie masy i co najważniejsze – usztywnienie jej. Czas stygnięcia minął błyskawicznie i Maja mogła zaprezentować swojego pierwszego własnoręcznie zrobionego lizaka.

manufaktura cukierków

   manufaktura cukierków w Warszawie

manufaktura w warszawie

manufaktura cukierków

    Na koniec Maja dostała dużą torbę różnych słodyczy, jeszcze ciepłe lizaki na drogę oraz… dyplom małego cukiernika. ☺ Córka była zachwycona!

manufaktura cukierków

     

     Oglądanie całego procesu tworzenia lizaków/cukierków było dla Mai niesamowitym przeżyciem. Po raz pierwszy miała okazję zobaczyć, jak się robi słodycze, które ona tak uwielbia. ☺ W tej manufakturze zwraca uwagę brak jakichkolwiek specjalistycznych maszyn, wszystko jest produkowane ręcznie wg XVII-wiecznych receptur. Ale najważniejsze jest to, że do produkcji są używane wyłącznie naturalne ingrediencje barwiące i smakowe. Dodatkowym bonusem dla wszystkich uczestników zabawy jest wspaniały zapach. Naturalne aromaty uwalniają cały ich wachlarz. Jest to zgubny bodziec dla nas klientów – bo kto się oprze pokusie zabrania ze sobą torby z tak wonnymi słodkościami.

     Moim zdaniem, takie pokazy to fantastyczny pomysł na ciekawe spędzenie czasu. Jest to według mnie, świetne powiązanie zabawy z nutką edukacji, której finałem są poszerzone horyzonty naszych milusińskich i słodkie doznania również osób towarzyszących. ☺

Dodatkowe informacje

  • Czas trwania warsztatów: około 30-40 minut.
  • Dla kogo: dla wszystkich dzieci, które już sporo rozumieją (od wieku przedszkolnego), młodzieży oraz dorosłych. Organizowane są zarówno warsztaty grupowe jak i indywidualne.
  • Poza organizowanymi pokazami, wielkim atutem tego miejsca jest oferta handlowa. Manufaktura nie stroni od niestandardowych zamówień. Można stąd wyjść z niecodziennym prezentem dla swoich bliskich, który z pewnością miło zaskoczy nie tylko kształtem i kolorem, ale i smakiem. Obsługa deklaruje niczym nieograniczoną ofertę. Warto to sprawdzić!

Leave a Reply

Your email address will not be published.