Zima. Świeci słońce. W oddali słyszę szum jadących samochodów. Zamykam wtedy oczy i wyobraźnią przenoszę się do Dahab. Wyobrażam sobie, że się opalam na leżaku, a ten szum jest odgłosem fal. 🙂 Dlaczego akurat to miejsce, a nie na przykład moje ukochane Cayo Guillermo na Kubie? Nie wiem… Dahab ma w sobie to coś, ten pozytywny syndrom pierwszej przygody, do której mimowolnie lubię wracać, jeśli nie fizycznie to we wspomnieniach.

A teraz trochę informacji o samym Dahab.

Dahab to mała mieścina w Egipcie, która leży na półwyspie Synaj, około 2 godziny samochodem od Sharm el-Sheikh. Ludzie nazywają to miejsce mekką nurków. Pełno tu baz nurkowych (także polskich), w których można od podstaw nauczyć się nurkowania. Poza tym, właśnie w Dahab są najpiękniejsze rafy koralowe w całym Egipcie, co dla nurkujących jest bardzo istotne. W biurach turystycznych znajdziecie oferty reklamujące przede wszystkim miejscowości od dawna wypromowane (tj. Sharm el-Sheikh oraz Hurghadę), choć ostatnio, ku mojej rozpaczy, widziałam także reklamy Dahab. Mam nadzieję, że mimo to, nie nadejdzie tam zbyt szybko fala komercji.

Zacznę jednak od początku…

Maciej w Dahab był już około 10 razy. Stracił rachubę, ile dokładnie. Jeździł tam uczyć się nurkowania. Ja byłam tam „jedynie” 3 razy. Słaby wynik. 🙂 Mimo wszystko to właśnie ja opowiem Wam co nieco o tym miejscu.

Obecnie z powodu napiętej sytuacji w Egipcie, ludzie zachowując się przezornie niechętnie latają w te rejony. Może wywołam w tym miejscu małą kontrowersję, ale napiszę, że ja bym na ich miejscu zaryzykowała. Uważam, że media niepotrzebnie straszą ludzi i sieją panikę. Pamiętacie zamieszki w 2011 roku, kiedy to wszystkie biura turystyczne odwołały wyjazdy do tego kraju oraz sprowadzały wcześniej naszych rodaków do Polski? Wtedy (jedyny raz!!) wykupiliśmy wycieczkę poprzez biuro TUI do Dahab. Zrobiliśmy tak ze względu na to, że nasza córka miała dopiero 7 miesięcy, a my nie mieliśmy dużego doświadczenia w podróżowaniu z dzieckiem. Akurat dwa dni przed naszym odlotem prasowałam nasze ubrania przygotowując się do wyjazdu i oglądałam wiadomości. Patrzyłam i nie wierzyłam własnym oczom! W pasku na dole ekranu napisane było, że TUI odwołuje wszystkie wycieczki. Załamana zadzwoniłam do męża, bo przecież tak się cieszyłam na pierwszy wyjazd do uwielbianego przez niego Dahabu. Mąż szybko zareagował.Zadzwonił do przyjaciela z Egiptu zapytać jak to naprawdę wygląda. Po jego zapewnieniach, że jest spokojnie, a media niepotrzebnie nakręcają machinę strachu, zdecydowaliśmy się szybko kupić bilety lotnicze przez jedyne biuro, które nie odwołało lotów – Alfastar (już niestety nie istnieje). Tak więc ludzie wracali wcześniej z urlopów, a my z małym dzieckiem polecieliśmy w sam środek wojny domowej. 🙂 Teraz pomyśleliście zapewne, że jesteśmy bardzo nieodpowiedzialni i głupi. No cóż, bardziej wierzyliśmy ludziom pracującym w Alfastar i przyjaciołom, którzy mieszkają tam niż mediom…

Samolot do Egiptu (na lotnisko w Sharm el-Szeik) był prawie pusty. Jedynymi pasażerami byliśmy MY i około 5 osób z Egiptu. Stewardesi (pochodzenia egipskiego) byli bardzo nam pomocni przy opiece nad malutką Mają. Dlaczego napisałam jakie mają pochodzenie? Bo ten naród bardzo lubi dzieci. Egipcjanie ciągle bawili się z naszą córką, a my mogliśmy delektować się przyjemną podróżą. 🙂 Po wylądowaniu wzięliśmy taksówkę do samego Dahab (ceny nie pamiętam, ale była ona porównywalna do ceny autobusu). Na miejscu okazało się, że jest bardzo spokojnie. Dało się jedynie zauważyć, że większość turystów była z Japonii i Rosji (inni wyjechali). Zdarzało się spotkać jakiegoś Polaka, który także przyleciał na własną rękę „skosztować” nurkowania, lecz można było takie spotkania policzyć na palcach jednej ręki. Do tej pory nie bardzo rozumiem, dlaczego biura odwołały loty. Przecież te zamieszki miały miejsce w Kairze, który jest oddalony o kilkaset kilometrów od nadmorskich plaż. Gdzie tu logika?? Podobnie w lutym 2013 roku, podczas kolejnego wyjazdu znowu pechowo trafiliśmy na trwające zamieszki. Tym razem byliśmy bez córki, ale lecieliśmy do Kairu. Nastąpiła ponowna konsultacja z mieszkającymi w Egipcie przyjaciółmi. Nie zrezygnowaliśmy. Po przylocie i zwiedzaniu Kairu utwierdziłam się w przekonaniu, że nie można w ogóle wierzyć mediom. Zamieszki tam wyglądały jak festyn. Śpiewy, jakieś okrzyki, zabawy, dzieci biegające wszędzie, czy starsi panowie grający w swoje planszowe gry. Jedyną oznaką rzeczywistych „zamieszek” był spalony wóz policyjny, który na dodatek był okradziony z części.

Ale wracamy do Dahabu (o Kairze opowiem innym razem).

MIEJSCE

     W centrum Dahab jest długa promenada. Po jednej stronie znajdują się restauracyjki, a za nimi gęsto rozstawione leżaki z widokiem na morze. Natomiast z drugiej strony są hotele i sklepiki. Jeśli ktoś oczekuje piaszczystej długiej plaży to może być mocno zawiedziony. W samym centrum Dahabu nie ma plaż, a dno morskie jest kamieniste, dlatego warto mieć ze sobą buty wodne. Dalej od centrum są szerokie plaże, dno jest nadal kamieniste. Jednak widoki jakimi można się delektować pod wodą rekompensują brak piaszczystej plaży. Kolorowe rybki, duże i małe, kolorowe rafy są tak piękne, że mogłabym oglądać je godzinami. Dzieci i osoby starsze, które nie umieją pływać, też mogą je zobaczyć, bo woda jest bardzo przejrzysta.

     Poza centrum sąsiadują ze sobą duże hotele i mniejsze hoteliki oraz bazy nurkowe. Biegnie stamtąd droga, którą można dojechać autem do oddalonego parę kilometrów centrum właściwego miasteczka Dahab. Na drodze miejscowi kierowcy sami się zatrzymują i proponują podwiezienie za parę funtów egipskich. Tu mała uwaga: nie zdziwcie się, jak zatrzyma się samochód, którym kieruje małe dziecko. Tak… mały chłopiec, na oko 8-9-letni, podwiózł nas parę kilometrów. Trochę dziwnie się czuliśmy, ale nie baliśmy się. Świetnie sobie radził! 🙂

     Przy samym wjeździe do miasta znajduje się mała knajpka ojca naszego przyjaciela. Większość obiadów jedliśmy właśnie tam, ponieważ ceny były przynajmniej o połowę niższe niż w centrum turystycznym, a dania były ogromne. Poza tym, miałam pewność, że ryby były pierwszej świeżości. Nieraz nadarzała się okazja zobaczenia jak rybacy przywożą jeszcze żywe ryby szefowi kuchni, a ja wybierałam którąś z nich na obiad. Jeju, ale ze mnie bestia… Chcę dodać, że zauważyłam u nich taki zwyczaj, że każdy zajmuje się tym co umie robić najlepiej i dzięki temu jest potrzebnych więcej ludzi do pracy. Dlatego w tej knajpce nie kupię napoju tylko muszę poprosić o to w sąsiednim lokalu, który zajmuje się wydawaniem napoi. Zawsze tam zamawiamy przepyszny i nie do podrobienia sok trzcinowy. Jest mega i bardzo polecam!!

RESTAURACJE

W samym centrum turystycznym bardzo polecam restaurację Friends. Nie tylko z tego powodu, że pracuje tam nasz przyjaciel Moodi (jak tam będziecie to koniecznie go od nas pozdrówcie!), ale po prostu klimat tam panujący najbardziej nam odpowiadał ze wszystkich lokali. Ceny są wyższe niż na obrzeżach miasta, ale co się dziwić… W centrum turystycznym zawsze tak jest. Nie podam tutaj szczegółowych cen, ponieważ zapewne zmieniły się od czasu ostatniego naszego pobytu. Oczywiście możecie zapalić tam sishę w smakach jakich zapragniecie, a które są przygotowywane przez sishmana. Jeszcze a propo’s restauracji: w każdej są długie kanapy z poduszkami. Nie było dzięki temu problemu ze spaniem córki. Maja po całym dniu zabaw usypiała szybko na kanapie, a my do późnych godzin delektowaliśmy się panującym tam klimatem.

HOTELE

Hm…ciężko Wam coś polecić dobrego. Kupując nocleg kierowaliśmy się głównie ceną. Mieszkaliśmy też u przesympatycznego Adama, instruktora nurkowego, który akurat wtedy był poza Egiptem i użyczył nam swojego mieszkania (pozdrawiamy gorąco i jeszcze raz dziękujemy! :)). Jeśli chcecie wesprzeć naszych rodaków to jest w Dahab hotel polski Planet Oasis. Raz tam mieszkaliśmy. W zależności od ceny, są różne standardy pokoi. My mieliśmy taki, gdzie okno wychodziło na korytarz hotelu. 🙂 Sam w sobie pokój był schludny, ale bez szału. My przychodziliśmy do hotelu tylko spać, więc ogólnie nie było źle.

SKLEPIKI

Znajdziecie tu wszystko co może się znaleźć w typowo turystycznych sklepach z pamiątkami: chusty, ręczniki, figurki, przyprawy, sishy, obrazy, itd. Jednak nie dlatego poruszyłam temat sklepów. Chciałabym w tym miejscu podkreślić, że w Dahab ludzie w sklepach nie są tak natrętni jak w innych miejscowościach egipskich. Nie można im zarzucić nachalności oraz tego, że wciągną cię do sklepu (czasem siłą), byleby coś u nich kupić. Fakt, zagadają cię, zaproszą, ale na tym koniec. Jak widzą, że znowu przechodzisz ich alejkami (ja spacerowałam z córką w wózku gdy próbowałam ją uśpić), nie zaczepiają cię.

ATRAKCJE

Atrakcji w samym Egipcie jest bardzo dużo. Wymaga to jednak większej ilości czasu na pokonanie sporych odległości. Dlatego przedstawiam Wam najbliższe Dahabu.

NURKOWANIE

Przede wszystkim Dahab słynie z pięknych raf koralowych. Warto zapisać się do którejś bazy na naukę nurkowania. Nie uczą podstaw w basenie tylko od razu w morzu. Dzięki temu nauka jest od razu przyjemniejsza! Ja niestety poległam na podstawowym kursie nurkowania. Tak bardzo chciałam podzielić pasję męża, który już ma stopień Divemaster plus dodatkowe specjalności. Mój zapał do nauki był bardzo duży. Jeszcze przed wyjazdem zaczęłam dużo oglądać filmików o nurkowaniu i czytać książki, które polecał mi mąż, między innymi o wypadkach nurkowych. I to był błąd! Książka BARDZO ciekawa, mocno wciągająca. Opisywała wypadki nurkowe, jakie błędy były popełnione i co należało zrobić. Przez to na kursie praktycznym nabawiłam się takich lęków, że pod wodą po prostu się dusiłam. Raz instruktor chciał mi pokazać życie podwodne kontrolując wszystko za mnie (ja jedynie miałam oddychać) i niepotrzebnie spojrzałam się w górę. Miałam wrażenie, że jestem już na 10 metrze głębokości (a byłam tak naprawdę na 2-3), pomyślałam o odmie płucnej i strasznie spanikowałam. Za dużo nawdychałam się powietrza i zaczęłam się dusić, szarpać. Ostatni raz wtedy poszłam nurkować. Jeszcze teraz (choć minęło parę lat), jak pomyślę o tym, to mam duszności. Instruktor cudowny i bardzo doświadczony, ale nic nie mógł na to poradzić. Jednak nurkowanie to nie jest moja bajka, ale przynajmniej spróbowałam. Na pocieszenie dostałam maskę i fajkę, dzięki czemu mogłam oglądać rafy.

Najpiękniejsze miejsca nurkowe w Dahab (i okolicach) to:

Blue Hole, jaskinia, która przypomina wyglądem studnię. Głębokość 102 metry, średnica 60 metrów. Bardzo dużo nurków tam zginęło przez narkozę azotową. Tabliczki z wyrytymi nazwiskami nurków na skale obok tego miejsca przypominają o tragediach, które tu miały miejsce.
Canyon, długi podwodny kanion, świetne miejsce do nurkowania nocnego oraz fotografii podwodnej.
Bells to wąska szczelina w pionowej ścianie, która tworzy tunel. Stąd można dopłynąć do Blue Hole.
Tree pools, trzy baseny nurkowe, które mają tylko kilka metrów głębokości, a dno jest piaszczyste, dodatkowo pokryte trawą morską. Tutaj można spotkać żółwie morskie. Natomiast za tymi basenami jest piękny „ogród koralowy”.

Więcej opisów miejsc nurkowych znajdziecie na stronie Planet Divers.

WIDOKI

Okolice Dahab są piękne: z jednej strony Morze Czerwone, a z drugiej skaliste góry. Sama jazda z Sharm el-Sheikh do Dahab jest zachwycająca. Napawam się nią za każdym razem jak tędy przejeżdżam.

SURFING/WINDSURFING/KIITESURFING

Miejsce to przyciąga nie tylko miłośników nurkowania, ale także innych sportów wodnych. Troszkę dalej od centrum Dahabu są płytkie i w miarę piaszczyste wody oraz dobry wiatr. Tam także znajdują się bazy, gdzie możecie nauczyć się pływać oraz wypożyczyć potrzebny sprzęt.

SPACER NA WIELBŁĄDZIE

Wielka atrakcja dla małych i dużych dzieci. 🙂

WIOSKA BEDUINÓW

Wspominam tylko o tym, by ostrzec Was, że te wioski są robione tylko na pokaz. Maciej, jeszcze nie znając mnie, był raz na imprezie w ich „wiosce” już po wizycie turystów i widział co się tam działo. Czy warto je zwiedzać wiedząc, że to jest tylko „teatr”? Sami odpowiedzcie sobie na to pytanie…

GÓRA MOJŻESZA I KLASZTOR ŚWIĘTEJ KATARZYNY

Maciej był, ja jeszcze nie. Z Dahabu jedzie się tam 2 godziny, z Sharm to 3 godziny. Miejsce, w którym według Starego Testamentu Mojżesz otrzymał od Boga kamienne tablice z dekalogiem. Natomiast klasztor w tym miejscu jest najstarszym z istniejących obecnie klasztorów chrześcijańskich.

IZRAEL

Jazda autem do granicy trwa około dwóch godzin. Należy jednak pamiętać, że pobierana jest opłata wyjazdowa – około 100 złotych za osobę. Natomiast przy wjeździe nic nie płacimy.

SŁUŻBA ZDROWIA

Osobiście przetestowana. Mieliśmy nieprzyjemną historię z córką. Miała 7 miesięcy i gorączkę około 40 stopni. Od razu nasz miejscowy przyjaciel zawiózł nas do prywatnego lekarza. Przy lekarzu siedziała żona. Trochę mnie to zdziwiło, ale nie miałam głowy, by nad tym dłużej się zastanawiać. Lekarz bardzo miło nas przyjął, zbadał i zdiagnozował ząbkowanie. Dostaliśmy na miejscu od niego lek na obniżenie gorączki i rzeczywiście było już ok. Trochę strachu się nabawiłam, jak to bywa gdy jest się matką 😉

DZIECI

Egipcjanie bardzo kochają dzieci. Spacerując z Mają na rękach, często byłyśmy zaczepiane. Zdarzało się, że całowali córkę w stópki (mnie nie) 🙂 . W takiej rzeczywistości nie miałabym odwagi w Egipcie krzyknąć na dziecko, bo by mnie chyba wzrokiem zabili. Dla nich dziecko to świętość.

     Ostatni raz w Egipcie byliśmy w 2013 roku. Mam nadzieję, że niewiele tam się zmieniło, i że nadal jest tak cudownie jak ostatnio. Na pewno nieraz jeszcze tam wrócimy, jednak obecnie skupiamy się na dalszych zakątkach globu. Bardzo Wam polecamy to miejsce. Myślę, że Ci co tam polecą, pokochają Dahab równie mocno jak my.

Leave a Reply

Your email address will not be published.