Zbliżał się dzień długo oczekiwanej wyprawy na „tajemniczą” wyspę MAURITIUS. Przed wyjazdem, chcąc dowiedzieć się o niej  czegoś więcej, skorzystałam z wszechwiedzącego☺Internetu. Zauważyłam, że wszędzie na pierwszym miejscu eksponowano miejscowość o nazwie Chamarel. Rozbudziło to do tego stopnia moją ciekawość, że zdecydowałam: na pierwszą wycieczkę pojedziemy właśnie tam!

Dla równie „ciekawskich” jak ja przygotowałam poniższy opis.

    Chamarel leży w Black River Georges National Park, w południowo-zachodniej części wyspy. Znajdują się tam między innymi trzy ważne atrakcje: wodospady, ziemia siedmiu kolorów oraz fabryka rumu.

chamarel mapa

    Wjazd do miejsca, gdzie są wodospady i kolorowa ziemia jest płatny. Obecnie opłata od osoby dorosłej w przeliczeniu na złotówki to 25 zł, za dziecko powyżej 5 lat trzeba zapłacić połowę tej ceny, natomiast dzieci poniżej 5 lat zwiedzają za darmo.

    Droga do Chamarel jest piękna, otoczona bujną tropikalną roślinnością, wśród której dokazują całe stada małych małpek. Te urocze zwierzaki fundują turystom dodatkową atrakcję wyskakując co chwilę na drogę – to takie nawiązywanie przyjaźni z przybyszami zza „wielkiej wody”.

WODOSPADY

wodospad chamarel

   Pierwszym  punktem odwiedzin po wjechaniu na teren parku narodowego był wodospad Chamarel. Nie wiem, czy to z powodu rozbudzonej jeszcze w Polsce wyobraźni, ale ten widok mnie oszołomił. Wodospad jest naprawdę piękny. Na taki widok można liczyć tylko w niektórych filmach gdzie przy produkcji korzysta się ze specjalnych, koloryzujących technik graficznych. Do tego to tło z soczystej zieleni – po prostu raj. Tym rajem można nakarmić oczy z  dwóch punktów widokowych. Dzięki nim wszyscy podziwialiśmy wodę spadającą z około 100- metrowej skały, bo do samego wodospadu, niestety, nie ma dojścia.wodospa chamarel

wodospad chmarel

     Drugi wodospad, który zwiedziliśmy nazywa się Alexandra. Tam akurat złapał nas ulewny deszcz, a raczej ściana deszczu, więc nie zdążyliśmy się dłużej  nacieszyć pięknym widokiem. Tak naprawdę mieliśmy dwie atrakcje w jednym, wodospad do podziwiania i wodospad na głowę. Miejsce bardzo fajne i niespodziewana ulewa nie zepsuła wcale naszych humorów.

     Reasumując, uważam, że wodospad Chamarel  jest bardziej atrakcyjny.

ZIEMIA SIEDMIU KOLORÓW

ziemia siedmiu kolorów

chamarel ziemia 7 kolorów

     Po niesamowitych wrażeniach jakie zafundowały nam wodospady, ruszyliśmy do miejsca, w którym ziemia zamienia się w tęczę.  Zastanawialiśmy się, dlaczego tam ziemia ma 7 kolorów? Na miejscu okazało się, że odpowiedź jest bardzo „przyziemna”. Jest to wynik przekształcenia wulkanicznej lawy między innymi poprzez hydrolizę w kolorowe glinki. W tym procesie ma znaczenie nawet temperatura chłodzenia tejże lawy. Istotne są również zawarte w ziemi minerały: żelazo i aluminium. Niezwykłe jest to, że nawet po zmieszaniu tych różnokolorowych piasków, po jakimś czasie oddzielają się one od siebie same. Ciekawym jest, że w zależności od padania promieni słonecznych i od kąta patrzenia, ziemia zmienia kolor. Dowiedzieliśmy się, że w tym miejscu nic nigdy nie urośnie. Kolory jakie można tam zobaczyć to: zielony, żółty, czerwony, niebieski, fioletowy, pomarańczowy i brązowy. My wszystkie kolory wypatrzyliśmy! ☺

ziemia siedmiu kolorów chamarel

     Przy tej kolorowej atrakcji usytuowana jest klimatyczna kawiarnia, z której  można podziwiać tęczowe piaski. Jeśli jesteście smakoszami kawy, to tam wypijecie ponoć najpyszniejszą małą czarną na całym Mauritiusie. My niestety (lub -stety) nie lubimy kawy, więc nie powiemy Wam jak jest rzeczywiście.

     Warto wspomnieć, że nieopodal kawiarni jest zagroda z kilkoma ogromnymi żółwiami, które zostały przywiezione z Seszeli. Taka mała dodatkowa niespodzianka, szczególnie dla dzieci. ☺żółwie mauritius

FABRYKA RUMU – DESTYLATORNIA W CHAMAREL

chamarel destylarnia rumu     Trzecią „najmocniejszą” atrakcją naszej wyprawy był RUM. Uściślając, destylarnia, w której trzcina cukrowa przerabiana jest na tradycyjny napój piratów. Wejście do fabryki kosztuje około 38 zł osobę dorosłą, dzieci w wieku 5-16 lat płacą około 18 zł, a dzieci w wieku 0-5r.ż. mają wejście za darmo. Przy bramie na spragnionych wrażeń turystów czeka  przewodnik. My trafiliśmy na sympatyczną panią. Nasza przewodniczka opisywała cały proces wytwarzania rumu, od zerwania trzciny cukrowej z pola poprzez fermentację i destylację do gotowego produktu. Kotły, w których odbywa się destylacja robią wrażenie (20 tysięcy litrów!). Pod koniec wycieczki jest degustacja. Próbuje się po kieliszku około 10 rodzajów rumu. Najsłabszy miał 32%, a najmocniejszy 49%. Smaki były różne: od waniliowego, poprzez kawowy, do chilli. Kierowcy byli niepocieszeni, bo tylko „moczyli” język. Dzieci w destylarni też miały swoją degustację, bo dostały po szklaneczce soku. 🙂destylarnia rumurum mauritiusdestylarnia rumu mauritius

     Na koniec był sklep, gdzie można kupić rum. Ceny jak to w takich miejscach, są niby atrakcyjne, ale chyba nie do końca. W markecie rum kupowaliśmy po około 20 zł za butelkę 0.7litra, a w destylarni najtańsza była 3 razy droższa. Jednak ten sklepowy nie miał zapewne tego czegoś…..☺Do kupienia były też między innymi herbaty i inne pamiątki. Miejsce warto zobaczyć!

Ps. Na kolejne informacje o tajemniczym Mauritiusie zapraszam niebawem.

 

 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published.